Rozdział VIII

Rozdział VIII

 

 

Rasena

 

 

Aulusa nie obudziły ani śmiechy za ścianą, ani klekot misek i talerzy, ani głośne komendy litteratora; zbudziło go dopiero gwałtowne szarpnięcie za rękę.

– A ten co, toż śpi jak zabity! – krzyknął niewolnik-strażnik, który wczoraj go wpuszczał do środka – Wstawać, i to już, pan chce widzieć!

Nieumyty, rozczochrany i ciężko przerażony, Aulus poczłapał za nim do tabulinum Teithusa, przez całą drogę usiłując się dobudzić. Niewolnik zostawił go samego w atrium i kazał wejść do pana; Aulus stał przez chwilę niezdecydowany, po czym uchylił kotarę i niepewnie wszedł do środka.

Mistrz – przynajmniej Aulus założył, że to musi być mistrz, czterdziestoparolatek gładko ogolony i ze starannie zaplecionymi ciemnymi włosami, siedział za stołem w pracowni; na widok Aulusa zmarszczył brwi z dezaprobatą.

– Usiądź, chłopcze – powiedział – i zaczekaj, aż skończę. Najpierw się spóźniasz, potem wchodzisz nieproszony… nieładnie tak, kto cię uczył manier? No już, siadaj, siadaj!

Aulus usiadł w kącie na stojącej pod ścianą kamiennej ławie i czekał, aż mistrz skończy czytać leżące przed nim dokumenty; poniewczasie przypomniał sobie, że z worów z bagażem nie wyjął ani listów od znajomej matki, ani pieniędzy, należnych za naukę; nie miał śmiałości przerwać skupienia nauczyciela, czekał więc, zdenerwowany, wiedząc, że jego gapiostwo nie zyska mu przychylności w oczach mistrza.

W końcu, po dłuższej chwili, Teithus odłożył z westchnieniem przeczytane karty i spojrzał na mnącego w palcach skraj szaty Aulusa.

– Poproszę o listy polecające – powiedział.

W tym momencie Aulus musiał przyznać, że zostawił je w cubiculum, co spotkało się z kolejnym pełnym dezaprobaty westchnieniem. Upokorzenie Aulusa sięgnęło szczytu, kiedy wysłany po listy sługa wrócił i powiedział, że w bagażach jest taki nieład, iż nie udało mu się nic znaleźć, i że chłopak musi sam iść poszukać.

Bez słowa Teithus skinął na Aulusa i wskazał na drzwi; przełykając łzy, Aulus odsunął kotarę i ruszył biegiem w stronę cubiculum, w którym nocował. Wpadł do pomieszczenia omal nie przewracając się w progu o rozrzucone ubrania i przedmioty i z krzykiem zażądał od grzebiącego leniwie w jednym z worków Malchasa, żeby dał mu te przeklęte listy, już, teraz, natychmiast!

Znalezienie listów zajęło Malchasowi chwilę, w czasie której Aulus klął, kopał porozrzucane po podłodze własne ubrania i generalnie gotował się z wściekłości. Wyrwał w końcu listy i woreczek z monetami z rąk niewolnika i popędził z powrotem do tabulinum.

Teithus wziął list od Aurelii Calvi i spędził dłuższy czas, czytając go; kiedy skończył, Aulus zerwał się ze swego miejsca na ławce i rzucił się w kierunku nauczyciela z sakiewką w ręce. Teithus powstrzymał go niecierpliwym machnięciem ręki.

– Nie napraszaj się z płaceniem, chłopcze, na to będzie czas za chwilę – upomniał Aulusa – Najpierw chcę zobaczyć, co ty w ogóle umiesz.

Raczej ‘Czy coś umiesz’, pomyślał Aulus, przekonany, że w oczach nauczyciela widzi niechęć i niewiarę.

Aulusowi podano stylus i pociągnięte świeżym woskiem drewniane tabliczki – sprzęt, który zwykle dawano do nauki pisania małym dzieciom. Teithus, nie wstając ze swego miejsca za stołem, szybko przedyktował mu krótki list po tyrreńsku, przechodząc, w pół zdania, na albanicki. Wziął potem list od Aulusa i przeczytał, marszcząc brwi.

– No ładnie, ładnie – powiedział w końcu – Błędów nie robisz, to ważne, literki w kształcie też niebrzydkie… Pisze tu czcigodna Aurelia, że cię hadasztiańskiego uczyli? Mówisz, piszesz?

– Mó…mówię i piszę – wydukał Aulus, zaskoczony pochwałą – Matkę ojciec przywiózł z Hadasztu, od niej się uczyłem, i od ciotek…

– Alfabet ariański znasz?

– Nie.. nie za bardzo. Pokazali mi tylko…

– No cóż – Teithus wbił w Aulusa spojrzenie, aż Aulus spuścił wzrok – Powiem ci szczerze. Czeka cię mnóstwo roboty. Jesteś brudas, bałaganiarz, nie masz pojęcia ani o dyscyplinie, ani o dobrym wychowaniu, o etykiecie nie wspominając. Na dodatek w głowie masz sieczkę, na niczym nie umiesz się skupić. Ale…

Urwał, czekając zapewne, aż Aulus coś powie; Aulus milczał; nie wiedział tak do końca, czy chce się bronić, protestować czy przepraszać za to, jaki jest beznadziejny.

– …ale piszesz zupełnie dobrze – zakończył mistrz – Nie bardzo dobrze, ale przyzwoicie. Od dzisiaj zaczniesz się uczyć zasad kaligrafii. Jeszcze zrobimy z ciebie skrybę, kopistę albo i sekretarza, zobaczysz!

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

w

Connecting to %s