Deklinacja I część I

Dies tertius. ZACZYNAMY DEKLINOWAĆ.

[Umiemy czytać. Umiemy (mam nadzieję) zdecydować, jak chcemy czytać.]

Łacina – jak polski, a inaczej niż na przykład angielski – wymaga odmiany słów. Nie możemy sobie po prostu wziąć wyrazów ze słownika i ich postawić koło siebie: trzeba je dopasować do siebie nawzajem tak, żeby oddawały sens, jaki chcemy uzyskać; inaczej dostaniemy coś w rodzaju SOWA LECIEĆ NOC NAD ZAMEK, niby jakoś zrozumiałe, ale nie do końca…

Odmiana rzeczowników oznacza, że musimy pamiętać o istnieniu przypadków. Każdy z nas intuicyjnie widzi różnice między kot, kotu, koty, kota, kotami, kotem, kocie! – zamieniania podstawowej formy wyrazu kot na te wszystkie powyższe, i jeszcze parę innych, zamierzamy się dzisiaj nauczyć.

Dobra, przepraszam. Nie będziemy dziś odmieniać kota.

Kot po łacinie niestety jest trochę bardziej… wymagający. Konkretniej, wymaga znajomości trzeciej deklinacji, a my dzisiaj dopiero powolutku dotaczamy się do pierwszej.

Słowo „deklinacja” brzmi bardzo poważnie – ale tak naprawdę, chodzi o prostą rzecz: o podzielenie rzeczowników na grupy, które zachowują się podobnie i podobnie się odmieniają. Będziemy wrzucać słowa do poszczególnych deklinacji jak do koszyków.

Dzisiaj nie będziemy za bardzo przejmować się faktem, że takich koszyków łacina ma (aż lub tylko) pięć. Zajmiemy się tylko jednym z nich: deklinacją pierwszą.

Czemu jest pierwsza? Możemy się umówić po cichu, że to dlatego, że jest najprostsza. Wyrazy, które do niej wrzucimy, nieco przypominają swoją formą te znane nam z języka polskiego: w mianowniku kończą się na -a i są zazwyczaj rodzaju żeńskiego. Jak „róża”, „sowa” lub „szkoła”.

To może od tych słów zaczniemy, a potem dodamy kilka imion i nazw.

Rosa jest różą, noctua – sową, schola – szkołą. Córka Cezara ma na imię Iulia, miasto, w którym mieszka, to Roma (Rzym, oczywiście); opiekuje się tym miastem bogini Vesta (Westa, bogini ogniska domowego, jest też specjalną patronką Wiecznego Miasta). Nie wygląda jakoś specjalnie trudno, prawda?

I teraz tak: żeby móc nasze słowo odmieniać, musimy sobie ustalić, co właściwie odmieniamy, bo przecież nie całe słowo z mianownika! No dobrze, czasami się zdarza, że całe: bierzemy nasze słowo „kot” i dodajemy do niego -a, -u, -om, -y, -ów i inne takie, żeby rozmnożyć sobie możliwe znaczenia. [tu by się rysunek kota otoczonego literkami przydał].

Zazwyczaj jednak musimy sobie wyraz trochę skrócić, albo minimalnie zmienić, żeby go odmieniać. Weźmy na przykład „sowę”. Przecież nie odmieniamy po polsku: sowa, soway, sowaie, sowaę, sowaą i tak dalej: za długie, za trudne do wymówienia, na dodatek fatalnie wygląda. W związku z czym robimy tak:

Bierzemy słowo:                                                                          NOCTUA

  1. tniemy!

NOCTU —– A

Odcinamy końcowe -a. To -a jest KOŃCÓWKĄ mianownika.

Zostaje nam samotne noctu -, do którego sobie teraz dołożymy końcówki.

[uwaga metodyczna; wiem, odcina się od genetivu, ale ZDECYDOWANIE ten akurat fakt zamierzam objaśnić na etapie III deklinacji]

Te KOŃCÓWKI są następujące. Zacznijmy od liczby pojedynczej (pamiętacie, czemu używamy łacińskich nazw?):

Nazywamy kogoś (Kto? Co?), używajac końcówki -a.

Wskazujemy na pochodzenie kogoś albo na to, do kogo lub czego coś należy (Kogo? Czego?) przy pomocy końcówki -ae (pamiętajmy, jak to wymówić!)

Mówimy o tym, co jest dla kogo (Komu? Czemu), używając także końcówki – ae

Wskazujemy kogoś (Kogo? Co?), dodając końcówkę – am

Narzędzie, jakiego używamy (Kim? Czym?) i osobę lub rzecz, o której mówimy (O kim? O czym?) wyrażamy, dodając końcówkę –ā (wbrew pozorom, to „a” jest troszeńkę inne niż to w pierwszym przypadku, ale to jest magia dla zaawansowanych i na razie nie musimy się tym przejmować).

I wreszcie, wołamy kogoś, po prostu przepisując formę z pierwszego przypadka!

Dla chętnych: tabelka

Nazwa

Pytanie

Końcówka

Przykład

Przekład

Nominativus Kto? Co? – a noctua sowa
Genetivus Kogo? Czego? – ae noctuae sowy
Dativus Komu? Czemu? -ae noctuae sowie
Accusativus Kogo? Co? -am noctuam sowę
Ablativus Kim? Czym? O kim? O czym? -a noctua sową; o sowie
Vocativus Nie ma swojego pytania -a noctua! Sowo!

Wobec tego, poproszeni o przetłumaczenie słowa noctuam, zajrzymy, co to za przypadek, i przetłumaczymy „sowę”. Poproszeni o powiedzenie, jak jest po łacinie „sowy”, zajrzymy na końcówkę i powiemy „noctuae”.

Gorzej, jeżeli ktoś nam każe to „noctuae” przetłumaczyć – jak widać, może to znaczyć i „sowy” (nie ma, na przykład), ale też „sowie” (powierzam list, powiedzmy). Jak zdecydować, która wersja jest w tym przypadku dobra?

Hmm, niełatwo powiedzieć. W całym zdaniu nie powinno być problemu: widzimy to choćby w różnicy między polskim „Lubię sowy” i „Nigdy nie widziałem sowy”. Jeżeli ktoś nas zapyta o pojedynczy wyraz… cóż, najlepiej wysilić pamięć i podać, niestety, wszystkie możliwości…

To co? Może dla ćwiczenia przetłumaczmy sobie z łaciny na polski:

Vesta!

Romam

rosae

schola

rosā

A teraz, dla odmiany, spróbujmy powiedzieć po łacinie:

Westę
szkole

Rzymu

różą

Julio!

Następnym razem robimy to samo, ale w liczbie mnogiej! Więcej sów! Więcej róż! I niekoniecznie więcej bogiń.

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s